kultura wschód

Trochę cudza kultura zachodnia

Nie jestem zbyt doświadczonym podróżnikiem. Okazji do zwiedzania odległych krain nie miałam wielu. Jeśli jednak zdecydowałam się ruszyć w drogę i pomieszkać kilka dni lub kilka lat poza Polską, to zazwyczaj wybierałam kraje Europy Wschodniej. Do niedawna wydawało mi się, że działo się tak przez zupełny przypadek. Akurat trafiały mi się okazje, by odwiedzić słowiańskie tereny, to z nich korzystałam. Tylko, że ja tak naprawdę za bardzo nie wierzę w przypadki. Z pewnością istnieje jakiś powód, który sprawia, że ciągnie mnie właśnie tam. I nie, nie jest to skryta miłość do obkładania ścian dywanami.

Jeżdżę na Wschód, bo nie lubię na Zachód. Nie o to chodzi, że europejska kultura jest czymś złym. Ja po prostu nie lubię czuć się do czegoś zmuszana. A do Zachodu czuję się zmuszana i to bardzo. Czasem myślę, że jako społeczeństwo jesteśmy coraz bardziej pozbawieni wyboru. Bo to co uważamy za naszą rodzimą kulturę, spotkać możemy już chyba tylko w muzeach i skansenach. Sprawiliśmy, że nasza odrębność istnieje tylko w charakterze festynowego folkloru i gdzieniegdzie organizowanych przebieranek w ludowe stroje. Tylko, że to nie są elementy wpływające na moją tożsamość lub mentalność. Nie czuję się przywiązana do tych dawno minionych tradycji, ludowych zabaw i atrakcji. Natomiast kultury zachodniej, z która czuję się związana, nie jestem w stanie z pełnym przekonaniem określić za własną. I w sumie nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Taki to już naturalny los prowincji, zwłaszcza w dobie globalnej wioski.

Przecież nikt nas na siłę do Europy nie wpychał. Sami chcemy się nią stać (No dobra może nie do końca, kwestie polityczne są skomplikowane i nie chcę się w nie teraz wdawać) i właściwie już nam się to udało. Nasza kultura należy do świata zachodu. Szkoda tylko, że poszczególne jej elementy nie zostały przez nas stworzone, a jedynie bywają przejęte od innych.

Taka sytuacja stawia nas automatycznie na przegranej pozycji. Nigdy nie będziemy bardziej zachodni niż Zachód. Nie da się prześcignąć oryginału. Zawsze będziemy mogli jedynie naśladować, odtwarzać, kopiować.

Jeśli chcemy, aby tworzona przez nas kultura stanowiła prawdziwą wartość, to musimy stać się jej prawdziwymi autorami. I nie chodzi o to, że teraz mamy wygrzebać skądś kierpce po pradziadku, ludowe kiecki, jakieś inne dziwactwa sprzed stu lat, paradować w nich na co dzień i udawać, że cofnęliśmy się w czasie, a tak naprawdę to chyba w rozwoju. Zmienić powinniśmy jedynie naszą mentalność. Wystarczy zrozumieć, że nie jesteśmy gorsi od innych i potrafimy tworzyć własne wartościowe rzeczy. Sto razy bardziej wolę być fajną, nieidealną Europą Wschodnią niż nawet najbardziej perfekcyjnym klonem Zachodu.

Instynktownie ciągnie mnie na Wschód. Wydaje mi się, że tam będę miała możliwość poznać inne wartości i nową, oryginalną kulturę. Ale prawda jest taka, że nigdy jeszcze nie udało mi się odnaleźć na wschodzie tego, czego się spodziewałam. Dobrze się tam czuję, miło spędzam czas i spotykam bardzo interesujących ludzi. Zawsze jednak okazuje się, że jest inaczej niż oczekiwałam. Bardziej zachodnio niż bym chciała. Bo chyba już tak jest, że im kraj jest bardziej peryferyjny, tym ludzie w nim żyjący silniej marzą o tym, żeby w końcu tym wielkim światem móc się stać. Nigdzie nie widziałam tak wielkiego zafascynowania instagramami, iphone’ami i Starbucks’ami, jak u młodych dziewczyn pochodzących z pewnego niedużego macedońskiego miasteczka.

15 przemyśleń nt. „Trochę cudza kultura zachodnia”

  1. To zabawne, jak wiele podróżniczych podziałów możemy nakreślić – dla mnie ten podział biegnie między południem a północą Europy. I gdy na to patrzę, to myślę sobie, że jesteśmy gdzieś pośrodku – z ciepłem i gościnnością, ale i poczuciem obowiązku w pracy. Podobnie ze wschodem i zachodem – też jesteśmy gdzieś na styku, trochę tu, trochę tam. Żadne Sturbacksy i iPhone’y nie zmienią naszych głębokich korzeni. Ich właśnie trzeba poszukać, bo przecież muszą tam być, skoro i my jesteśmy – w samym środku Europy, nieco inni, gdzieś pomiędzy.

    1. Zgadzam się w 100%. O podziale na północ i południe jakoś wcześniej nie myślałam, ale jest w tym niesamowicie dużo prawdy. Wydaje mi się, że większość z nas potrafiłaby się odnaleźć zarówno w północnych, nieco chłodnych i oficjalnych klimatach, jak i wśród szalonych ludzi z południa. 🙂

  2. Najważniejsze wg mnie to poczuć swoją tożsamość we własnym kraju. Ja lubię zwiedzać i wschód i zachód, ale zawsze z przyjemnością wracam do siebie 🙂

  3. A mnie fascynuje ta nasz przejściowość… trochę tak, a trochę siak. Jesteśmy na permanentnej linie tego podziału, pęknięcia kulturowego pomiędzy Wschodem a Zachodem..ale masz rację, że powinnismy popracować nad poczuciem tej tożsamości. Nawet jeśli ona nie jest jednorodna, to jest po prostu nasza.

    1. Jest to niezwykle interesujący aspekt, dotyczy zresztą nie tylko naszej sytuacji. Estonia, jako kraj między Skandynawią a Rosją. Meksyk leżący w Ameryce Północnej, ale jednak kojarzony z kulturą łacińską. Jestem pewna, że wszystkie takie „graniczne” narody mają pewne wspólne, charakterystyczne cechy. 🙂

  4. Ja myślę, że najważniejsze jest życie w zgodzie ze sobą. Ja uwielbiam kulturę Słowian, włącznie z wierzeniami. Ostatnio znowu pochłonęły mnie różne artykuły na ten temat. Mieszkam w Berlinie, który słowiański kiedyś był. Co do kultury Zachodu, myślę, że większości podoba się jej lekkość, a wręcz obojętność, ale czy czuję się zmuszana do niej? Nie wiem, wydaje mi się, że dobrze balansuje między Wschodem a Zachodem.

    1. Ucielo mi. *ale też rozumiem, dlaczego powstał taki wpis, który porusza dość ciekawy i trudny temat. Brawo, świetny tekst, mimo iż mam trochę inne zdanie.

      1. I bardzo dobrze, że dajesz znać, gdy się z czymś nie zgadzasz. W końcu wartość rozmowy polega na tym, że można poznać różne opinie. A nad tym zmuszaniem jeszcze się zastanowię. 😉

  5. Bardzo dobry artykuł 🙂 I przede wszystkim prawdziwy!
    Jeżeli mogę mieć jakąś sugestię, to ciężko było mi znaleźć komentarze, ale udało się!
    Pozdrawiam!

    1. Oj, dzięki za uwagę, będę starała się jakoś rozwiązać ten problem w przyszłości. Mam nadzieje, że uda mi się poprawić widoczność komentarzy. 🙂

  6. Zgadzam się. Na co dzień mieszkam w Niemczech, ale na wakacje najchętniej jeżdżę do Polski, Chorwacji czy Bośni. Nie dlatego, że jest tam pięknie czy mogę wykąpać się w morzu. Oczywiście, to też jakieś tam zalety, ale to nie woda i pogoda mnie tam ciągną. Czuję się w tych krajach jak w domu, uwielbiam odkrywać na nowo naszą kulturę (nie bez kozery poszłam na filologię słowiańską), gadać w innych słowiańskich językach, poznawać obyczaje, które są mi zarówno obce jak i znane. Byłam również w kilku zachodnioeuropejskich krajach – poza Niemcami m.in. w Hiszpanii, Szwajcarii i Holandii. To nie to samo, nawet nie ma co porównywać. Kocham to, co nasze i to nie dlatego, że chcę demonstrować jakiś dziwny pseudopatriotyzm. Po prostu mnie to interesuje. 🙂

  7. Zgadzam się z podziałem na Wschód i Zachód. Teraz z ludźmi z Portugalii i Hiszpanii. Śmiało mogę powiedzieć, że Portugalczycy jako najbardziej zachodni naród Europy, są dla mnie trudni do zrozumienia a czasem i do wytrzymania;) Nie mogę generalizować na podstawie kilku osób, ale mam wrażenie, że w Portugalii i Hiszpanii lekki, pusty, nihilistyczny i konsumpcyjny aspekt kultury Zachodu jest łatwiej przejmowany przez młodych ludzi niż w Polsce. Im dłużej doświadczam tego zjawiska za pośrednictwem moich współlokatorów, tym bardziej mam ochotę manifestować swoje wschodnie pochodzenie;) Coż, może nawet w ramach manifestu któregoś dnia założę kierpce;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *