ilustracje dla dzieci

Dlaczego ilustracje dla dzieci są brzydkie?

Zauważyliście, że w wielu książkach ilustracje dla dzieci są zwyczajnie brzydkie? Czasem za nieatrakcyjne uznają je same dzieci, a innym razem w taki sposób określają dorośli. Niełatwo jest trafić na obrazek, który podobałyby się zarówno małolatom jak i starcom po dwudziestce. Jak myślicie z czego wynika taka sytuacja i co można zrobić, by się ona zmieniła? Czy ilustracja dla dzieci ma szansę stać się ładną i bardziej wartościową?

O gustach się nie dyskutuje. Wiadomo. Dlatego ja dzisiaj będę.

Kiedyś zetknęłam się z wypowiedzią (nie pamiętam jak i gdzie, być może był to jakiś wywiad) architekta na temat swojej pracy. Opowiadał jak to zamożni ludzie korzystający z jego usług, chcieli mieć pięknie urządzone mieszkania. Przywiązywali wagę do każdego szczegółu, byli skłonni wydać naprawdę sporo pieniędzy po to, by stworzyć perfekcyjne wnętrza. Kiedy jednak nadszedł czas na omówienie kwestii zaaranżowania pokojów dla ich dzieci, to stwierdzili, że w zasadzie wszystko jedno. Myślę, że z ilustracjami może być podobnie, zbyt wielu osobom mającym wpływ na ich wygląd, jest zwyczajnie wszystko jedno.

Wielu ludzi myśli, że skoro dzieci nie mają jeszcze wyrobionego gustu estetycznego, to można im wcisnąć byle co. Nie trzeba się starać, bo dzieci i tak się nie poznają. A nawet jak poznają, to można samemu sobie i wszystkim na około wmówić, że bachory się są rozpieszczone, w głowach im się poprzewracało i chcą nie wiadomo czego. Przez takie właśnie myślenie ilustracje dla dzieci często wykonują osoby, które są jedynie przeciętne w tym co robią. Coś tam niby potrafią narysować, ale tak naprawdę ich umiejętności pozostawiają wiele do życzenia. Zwłaszcza brak wystarczającej wiedzy dotyczącej przedstawiania proporcji postaci bywa rażący.

Niewprawionym ilustratorom wydaje się, że wystarczy wykreować coś co określają jako własny styl. A tak naprawdę jest to nie styl, tylko zwyczajne powielanie schematów, ograniczanie samego siebie i uniemożliwianie rozwoju. Myślą, że wystarczy wmawiać innym, że te wszystkie błędy są celowe i wpływają na wyjątkowy charakter pracy. Ale sami dobrze wiedzą, że to nie prawda. Bo żeby łamać zasady trzeba je najpierw poznać. Jeśli chce się tworzyć prace wbrew realistycznym zasadom, to trzeba najpierw nauczyć się się je dostrzegać i rezygnować z nich w sposób świadomy.

Zbyt wiele osób myśli, że tworzenie książek z obrazkami dla najmłodszych jest łatwe. Moim zdaniem łatwe jedynie bywa. Aby robić dobre ilustracje dla dzieci nie trzeba być wcale geniuszem rysowania. Wystarczy, że podchodzi się do swojej pracy w sposób rzetelny, szanuje swojego odbiorcę, nawet jeśli ma on 2 lata. Twierdzę tak, ponieważ wierzę, że pracując w sposób uczciwy,  prędzej zrezygnujemy ze zlecenia, niż będziemy się starać wcisnąć dziecku pracę o niskiej wartości.

Mimo, że tekst dotyczy brzydkich ilustracji, to nie chcę podawać żadnych konkretnych przykładów takich prac. Wręcz przeciwnie, jeśli macie ochotę, to napiszcie w komentarzach o wartościowych ilustratorach, wierzę, że wbrew pozorom jest ich więcej niż tych kiepskich. Planuję twórczość kilku z nich opisać w przyszłych postach, w związku z tym chętnie poznam waszych faworytów. 🙂

Więcej na temat ilustracji: http://szoszo.pl/2017/03/12/czy-wiesz-czym-jest-ilustracja/

7 przemyśleń nt. „Dlaczego ilustracje dla dzieci są brzydkie?”

  1. Styczności ze współczesnymi książkami dla dzieci nie mam żadnej – dzieci też nie. Trudno mi się więc wypowiadać. Jeśli natomiast chodzi o starsze wydania, to chyba nie znam książki, w której obrazki by mi się nie podobały. Ale zgadzam się, to wszystko kwestia gustu. 🙂

  2. My jesteśmy w posiadaniu jednej potwornej książki. Tak! Potwornej. Treść przeciętna, ale ilustracje po prostu odrzucają. Są stylizowane na malunek akwarelą, ale naprawdę trzeba nie lada wprawy, żeby dojrzeć, gdzie głowa, gdzie ręka… Zastanawiałam się, jak w ogóle można puścić w obieg tego typu produkt dla najmłodszych, które wcale nie zadowalają się byle czym. One mają swój gust, swoje oczekiwania, preferencje. Jeśli ktoś wydaje kompletnie żenujący produkt to ja postrzegam to jako pełną ignorancję odbiorcy, jakikolwiek by on nie był. W każdym razie tłumaczyłam sobie, że może specjalnie zamieszczono tak okropne obrazki, żeby dziecko skupiło uwagę na treści, a nie wpatrywało się w piękne, subtelne i przyciągające ilustracje… Wiem… naciągane, ale może i w tym tkwi tajemnica brzydot rysunkowych w książkach :/

    1. Genialna teoria 😀 Oczywiście nie wierzę, żeby wydawnictwa specjalnie decydowały się na wykorzystywanie ilustracji o małej wartości. Myślę, że jest to raczej wynikiem niewiedzy, pośpiechu itp. Ale faktycznie masz racje, czasem ilustracje mogą być na tyle mało atrakcyjne, że dziecko chcąc nie chcąc zajmie się czytaniem tekstu, bo patrzenie na obrazki nie będzie sprawiać przyjemności. 😉

  3. Coś w tym jest. Mam mnóstwo książek dla dzieci, ale obrazki względnie mi się podobają w niewielu, a żeby mnie urzekły to może w jednej, czy dwóch. Generalnie są za bardzo symboliczne lub nabazgrane, a dzieciaki jednak zwracają uwagę na szczegóły.

  4. Zgadzam się. Przyznam, że niektóre rysunki wręcz są straszne, że ja jako dzieciak bałam się otwierać daną książkę. Narysowana postać mnie przerażała i teraz niekiedy widzę, że tak jest i dzisiaj. Jednak zawsze tłumaczyłam sobie, że takie rysunki są rysowane przez dzieci lub ich stylem, żeby do nich lepiej dotrzeć. Ale teraz przynajmniej coś wiem w tym temacie. 🙂

  5. Zaintrygował mnie tytuł tego wpisu. Myślę, że z ilustracją dla dzieci obecnie nie jest tak źle. Jeszcze dziesięć lat temu ciężko było znaleźć dobrze zilustrowaną książkę, ale teraz jest ich coraz więcej, głównie dzięki niewielkim wydawnictwom wypuszczającym od kilku do kilkunastu nowości rocznie. Problem z ilustracją dziecięcą pojawił się w latach dziewięćdziesiątych wraz z licznymi prywatnymi wydawnictwami nastawionymi na ilość i niską, konkurencyjną cenę. Kiepskie ilustracje najczęściej towarzyszyły kiepskim opracowaniom popularnych bajek. W ostatnich latach powstało jednak wiele publikacji, na które warto zwrócić uwagę. Prace polskich autorów są doceniane na arenie międzynarodowej, między innymi nagradzane na bolońskich targach książki dla dzieci. Moją ulubioną ilustratorką jest Iwona Chmielewska. Do jej książek można wracać wiele razy i nigdy się nie nudzą, za każdym razem można odkrywać nowe szczegóły. Też przymierzam się do kolejnego wpisu książkowego. Pewnie pojawi się przed dniem dziecka 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *