motywacja

Motywacja a sukces artystyczny

Zastanawialiście się nad tym, co sprawia, że część osób osiąga lepsze rezultaty w swej twórczej aktywności od pozostałych? Czy jest to talent, sumienna praca, a może odpowiednia motywacja? Czy istnieje sprawdzony przepis na artystyczny sukces?

Jestem przekonana, że sukces w świecie sztuki niemal zawsze związany jest z rzetelną pracą, polegającą na na udoskonalaniu plastycznych umiejętności. Sądzę, że tylko stopniowo można dojść do perfekcji, a z talentem nikt tak naprawdę się nie rodzi:

Nie wierzę w talent!

Jest to oczywiście tylko moja subiektywna opinia. Nie jestem w stanie uzasadnić tego poglądu, w sposób, który przekonałby innych. Skłonna jestem co najwyżej uznać istnienie delikatnych predyspozycji. Natomiast talent, który miałby sprawiać, że ktoś samoistnie, bez najmniejszego wysiłku będzie w stanie osiągnąć wysoki poziom artystyczny, to według mnie bzdura.

W związku z tym sądzę, że jedynie osoby, które zdecydują się na rzetelną pracę oraz systematycznie rozwijanie posiadanych umiejętności warsztatowych, mają realną szansę na osiągnięcie biegłości artystycznej. – Mam na myśli wyłącznie sztuki plastyczne. Na innych się nie znam. Być może u śpiewaków lub cyrkowców talent faktycznie istnieje.

Ciężka praca się opłaca, ale czy zawsze?

Co jednak, gdy przytłoczeni nadmiarem codziennych obowiązków nie będziemy w stanie zmobilizować się do intensywniejszych ćwiczeń, pozwalających udoskonalić posiadaną technikę?

Jak zmotywować się do regularnego rysowania?

Jak nakłonić samego siebie do częstszego sięgania po pędzel malarski lub linorytnicze dłutka?

W dobie kultu kanapowych speców od cauchingu coachingu nie powinniśmy mieć trudności z dobraniem odpowiednich technik motywacyjnych, które zachęcą nas do regularnej twórczej aktywności. Nauczymy się w jaki sposób wywierać presję na samych siebie, by reguła codziennego treningu rysowniczego nigdy nie została zlekceważona. W końcu najważniejsza jest motywacja.

Motywacja, czy naprawdę warto?

Czy działalność artystyczna jest dziadziną życia, do której warto się motywować? Moim zdaniem nie. Po co szukać sposobów na motywację, skoro zamiast tego można próbować odnaleźć zajęcie, które będziemy chętnie wykonywać bez konieczności sztucznego przymuszania się do niego.

Jeśli nie mamy ochoty rysować to po prostu tego nie róbmy. Poczekajmy, wyluzujmy. Być może, gdy nabierzemy dystansu, to znów zechce nam się tworzyć. A jeśli tak się nie stanie, to może spróbujmy czegoś nowego, innej techniki plastycznej lub zajęcia ze sztuką zupełnie nie związanego.

Nie szukajmy motywacji, starajmy się znaleźć pasję. Próbujmy w życiu wielu różnych czynności, aż znajdziemy takie, które chętnie wykonywać będziemy niezależnie od wszystkiego.

Pewnie istnieją takie dziedziny życia, do których czasem warto jest się nieco przymusić. Będą to chociażby wszelkie działania, które wykonujemy w trosce o własne zdrowie lub w celu zapewnienia sobie stabilizacji finansowej. Ale bycie artystą naprawdę nie jest niezbędne do tego, by żyć szczęśliwie. Jeżeli czujemy, że jest inaczej, to być może nie zależy nam tak naprawdę na tworzeniu dobrej sztuki, a jedynie wymyśliliśmy sobie, że za pomocą twórczej aktywności osiągniemy jakieś inne cele: prestiż, podziw, albo sama już nie wiem co. 😉

4 przemyślenia nt. „Motywacja a sukces artystyczny”

  1. Z drugiej strony, nawet kiedy się coś uwielbia i wykonuje z przyjemnością, można mieć tego po prostu dość i jednak warto czasem zagryźć zęby i zabrać się do działania (:
    Nawet w przypadku „pasji” pojawiają się momenty na nie, kiedy mamy dość i mamy ochotę rzucić wszystko w diabły i nigdy do tego nie wracać.

    Ja uważam, że warto się motywować i działać systematycznie. Ale słuchając siebie, a niekoniecznie kanapowych coachów 😉

  2. Problemem chyba nie jest konieczność przymuszania się, bo skoro chciałoby się coś robić, to nie ma mowy o przymusie. Myślę, że chodzi o to, żeby samemu sobie wytłumaczyć co dla mnie jest ważne. Co naprawdę chcę robić. A następnie po prostu zacząć to robić. Problemem jest bagaż stereotypów albo wpojonych zasad – ja zawsze chciałam malować i uwielbiałam to, ale na etapie szkolnym rodzice dopuszczali to tylko jako hobby, natomiast uważali, że studia i pracę to powinnam mieć jakieś „poważne”. I to mi zostało gdzieś tam z tyłu głowy na bardzo długie lata- że malowanie jest fanaberią, którą mogę sobie uprawiać gdzieś tam w wolnym czasie. I wciąż mi się wydawało, że całe mnóstwo innych spraw jest ważniejszych, więc ostatecznie na malowanie zawsze brakowało mi czasu. Zatem – kwestia priorytetów i wyborów. trzeba przestać mówić o tym, co się kocha robić, a po prostu zacząć to robić. Przymus więc polega na zmuszeniu się do szczerego odpowiedzenia sobie na pytanie – co tak naprawdę chcę robić? – a następnie na podjęciu wysiłku odrzucenia tego, co mi w tym dotychczas przeszkadzało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *