Linoryt

ewelina szostakiewicz linoryt ślimak
Ślimak, 2015 rok, 15 x 15 cm

 

ewelina szostakiewicz smutek
Portret – bez nazwy, 2016 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo.pl ilustracja bez nazwy
Kompozycja abstrakcyjna – bez nazwy, 2016 rok, 21 x 29,7 cm

 

ewelina szostakiewicz portret dziewczyny
portret – bez nazwy, 2016 rok, 21 x 29,7 cm

 

ewelina szostakiewicz ilustracja domy
Domy, 2015 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo ewelina szostakiewicz autoportret
Autoportret, 2016 rok, 30 x 24 cm

 

ewelina szostakiewicz linoryt współczesny
fragment serii Figielek, 2011 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo.pl słonie linoryt
fragment serii Figielek, 2011 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo.pl portret kwiat
portret z kwiatem, 2017 rok, 42 x 29,7 cm

 

szoszo.pl linoryt ilustracja
Kompozycja, 2015 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo.pl ilustracja auto
Kompozycja z kołem, 2015 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo sowy linoryt
Fragment serii Figielek, 2011 rok, 15 x 15 cm

 

szoszo linoryt sowa
Sowa, 2016 rok, 15 x 15 cm

 

linoryt żurawie ewelina szostakieicz
Żurawie, 2017 rok, 50 x 70 cm

 

linoryt zając ewelina szostakiewicz
Fragment serii Figielek, 2016 rok, 15 x 15 cm

 

linoryt kurczaki szoszo
Fragment serii Figielek, 2016 rok, 15 x 15 cm

 

ewelina szostakiewicz współczesna polska ilustracja
Emocje, 2016 rok, 15 x 15 cm

 

ewelina szostakiewicz przyjaźń
Dwie dziewczyny, 2017 rok, 21 x 29, 7 cm

 

ewelina szostakiewicz linoryt ilustracja
Prosiak, 2016 rok, 21 x 29,7 cm

 

ewelina szostakiewicz linoryt domy
To Slovensko!, 2016 rok, 21 x 29,7

 

ewelina szostakiewicz koty
Koty, 2017 rok, 30 x 40 cm

 

ewelina szostakiewicz ilustracja linoryt
To ťa baví? (Śmieszy cię to?) , 2016 rok, 21 x 29,7 cm

Dlaczego to robię?

Wykonywanie linorytów to całkiem fajna sprawa, dla mnie prawdziwa frajda. Jest to też aktywność mająca pewien związek z wykształceniem, które jakoś udało mi się zdobyć. Zresztą chyba przypadkiem. Gdy inni wytrwale siedzieli z nosem w książkach i twórczo przekopiowywali dostępne treści – magisterki pisali, licencjaty, inżyniery. Gdy starali się, by nowe teksty choć w minimalnym stopniu zachowały pozory logiki i zamiast uczyć się o rzeczach prawdziwie ważnych, próbowali odkryć luki systemu antyplagiatowego, ja ryłam. Robiłam to zawzięcie dnie i noce, aż udało mi się przerżnąć całe dostępne linoleum. Przestałam dopiero, gdy powstały prawdziwe matrycowe góry, piętrzące się w kątach mojego pokoju. Później całe to gumowe (nie, nie, moje matryce w owym czasie były porządne, wcale nie gumowe, ale lniane. W końcu prawdziwe linoleum ze strzępków lnianych powstaje… Teraz nastały złe czasy i mam już tylko tani gumolit.) pobojowisko zamaszystym ruchem pokryłam czarną smolistą farbą i przygniotłam ciężarem graficznej prasy. Najpierw jednak w odpowiednim momencie podłożyłam papier. Ten w roli. Strasznie się skręcał. Na szczęście efekt końcowy był całkiem przyzwoity. Pozwolił na to, bym w sposób godny opuściła uczelniane mury.

Teraz moja szkolna kariera zakończyła się i mogę tworzyć już tylko to co chcę i jak chcę. Nie zrezygnowałam z możliwości oferowanych przez tradycyjną grafikę warsztatową. Wciąż uważam, że linoryt jest dziedziną artystycznej wypowiedzi, która pozwala mi w sposób najbardziej odpowiedni, najbardziej lubiany i zwyczajnie mi bliski, zamęczać świat swoją osobą.

Jeśli również uważasz, że linoryt jest spoko, to możesz brać ze mnie przykład i stworzyć własne dzieło. Możesz też kupić coś mojego.

Ewelina Szostakiewicz